Blog · Smart SEO · Case study

„Ads-y nie, tylko SEO."
A ja tylko zerknąłem…

Zgłosił się do mnie klient z jasnym oczekiwaniem: „Ty się skup na optymalizacji strony, Ads-y ogarniamy sami. Dostępu do Google Ads nie damy, bo to inny zespół."

OK — nie naciskałem od razu. Zająłem się tym, co było do zrobienia — czyli Smart SEO:

Temat medyczny, niszowy — ale coraz bardziej widoczny. Zaczęliśmy łapać nie tylko frazy produktowe, ale też edukacyjne, bardziej ogólne pytania wokół tematu.

Coś mi nie pasowało w danych

Tylko że… coś mi nie pasowało w danych z GA4. Ruch niby był, ale brakowało mi pełniejszego obrazu. Zorientowałem się, że konto Google Ads nie było w ogóle połączone z GA4.

Zapytałem więc: „A mogę chociaż na chwilę rzucić okiem na wyszukiwane hasła w Adsach?"

Odpowiedź: „To raczej nie, bo to inny zespół, inny budżet…"

No to delikatnie, ale cierpliwie naciskałem. I w końcu dostałem dostęp. Na jeden dzień. I to wystarczyło.

Perełki, których nie pokazało żadne narzędzie SEO

W wyszukiwanych hasłach znalazłem prawdziwe perełki — zapytania, których nie wyłapało ani Senuto, ani Semrush, ani żadne inne narzędzie.

Co je łączyło?

Przykłady:

„co to jest [fonetyczna nazwa]"
„[nazwa] jak się pisze"
„czy [fonetyczne coś] szkodzi"

Na podstawie tych danych przygotowałem prosty artykuł edukacyjny — dokładnie pod frazy, które naprawdę wpisywali ludzie.

Efekt

Trzy wnioski

  1. Nawet jeśli masz „robić tylko SEO" — czasem warto wyjść poza brief i zerknąć tam, gdzie nie miałeś zaglądać.
  2. Google Ads to świetne źródło insightów contentowych — prawdziwe dane z wyszukiwarki, wpisywane przez realnych ludzi, a nie to, co sugeruje narzędzie keyword research.
  3. Czasem warto delikatnie, ale konsekwentnie naciskać o dostęp. Jeden dzień wystarczył, żeby znaleźć coś, czego nie widziały nawet najlepsze SEO-narzędzia.

Smart SEO to nie praca na ślepo na jednym źródle danych. To łączenie kropek. A kropki w Ads-ach są często najbardziej aktualne.

Napisz do mnie na WhatsApp